|
– Wiesz kochanie, strasznie się cieszę, że spędzimy ten weekend razem. – Ja też. Nareszcie będziemy mieli czas dla siebie i dla dzieci. Pośpimy dłużej, a jak wstaniemy, zjemy wspólnie śniadanie i wybierzemy się na zakupy. Potem mały wypad za miasto albo kino? Co ty na to? – Świetny pomysł. Widziałam ekstra buty, strasznie mi się podobają. Dla Bartka też musimy coś kupić, nie ma już żadnych porządnych spodni. – Zapytamy się też Kowalskich, może oni wybiorą się z nami gdzieś po południu. Strasznie dawno ich nie widzieliśmy.
Od wielu lat powraca jak bumerang problem poprawności językowej. Rodzice często zastanawiają się, dlaczego ich dzieci nie mówią pięknie po polsku, dlaczego popełniają tyle błędów językowych i nie tworzą rozwiniętych poprawnych wypowiedzi. Młodzi ludzie z lekkim ironicznym uśmiechem spoglądają na rówieśników wplatających do swoich wypowiedzi elementy gwary i bezwzględnej młodzieńczej krytyce poddają szedłem bez most czy wyszedłem na pole. Dorośli również krytycznie podchodzą do tych, którzy musieli coś wziąść z półki czy mężczyzn używających formy poszłem.
To, że popełniamy błędy językowe, jest faktem. Wielu z nas zdarza się obejrzeć strasznie fajny film, kupić prezent dla cioci czy też zapytać się o coś pani w urzędzie. Problemem jest jednak to, że błędne wypowiedzi przestają nas razić, a dbałość o czystość języka staje się zajęciem przeznaczoną jedynie dla językoznawców.
Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Jedną z nich, niekoniecznie najważniejszą, jest coraz mniejsza świadomość językowa, której bezpośrednie przyczyny tkwią moim zdaniem w programach nauczania języka polskiego. Powszechnie wiadomo, że programy języka polskiego na wszystkich poziomach edukacyjnych są przeładowane i nie sposób jest zrealizować je w pełni. Ponadto konieczność zapoznania uczniów z wieloma tekstami literackimi i nie tylko zmusza nauczycieli do okrojenia tego, co wydaje się mniej ważne, czyli gramatyki. Tym bardziej, że uczniowie, a także rodzice, którzy coraz częściej świadomie uczestniczą w procesie edukacji swoich dzieci, zadają pytana: „Do czego w życiu przydaje się rozbiór logiczny zdania?”, „Po co komu potrzebna wiedza na temat budowy słowotwórczej wyrazu czy też znajomość przypadków?”
Kolejną przyczyną braku dbałości o czystość języka jest zanik autorytetów w dziedzinie języka. Jak mamy się nauczyć wrażliwości na poprawność językową, jeśli modne jest naruszanie normy językowej? Popularne programy telewizyjne prowadzą osoby, które – by zyskać popularność i podnieść oglądalność programu – plotą, co im ślina na język przyniesie, często szafując wulgaryzmami czy namiętnie korzystając z bogactwa slangu młodzieżowego. Zniknął zupełnie z „misyjnej” telewizji program prof. Miodka „Ojczyzna polszczyzna”. A nowy program prof. Bralczyka „Na słówko”, który pojawił się na antenie TVN Lingua na przełomie lutego i marca br., długo jeszcze pozostanie nieznany wielu Polakom.
Poza tym, choć zabrzmi to banalnie, świat się zmienia. Pośpiech zaczyna dominować w każdej dziedzinie naszego życia, także w sferze komunikacji międzyludzkiej, i to on wyznacza trendy obowiązujące w porozumiewaniu się. Uczestniczymy w szkoleniach, które uczą nas, jak przemawiać, by skutecznie oddziaływać na odbiorcę, jak go przekonać do czegoś, jak odmówić, jak prosić, jak mówić, by nas słuchano. Liczy się osiągnięcie celu, nie jest ważna estetyka wypowiedzi. W życiu codziennym brakuje nam czasu, by przemyśleć nasze wypowiedzi, do porozumiewania się wkrada się automatyzm, lapidarność i ubóstwo. Nieważne jak, ważne byśmy zostali zrozumiani. Powszechna znajomość języków obcych, zwłaszcza języka angielskiego (nieważne, na jakim poziomie) sprawia, że mamy nieco łagodniejszy stosunek do używania na co dzień zapożyczeń. W niektórych zawodach staje się to wręcz obowiązkowe ze względu na międzynarodowy charakter działalności. Z obcych słów korzystamy chętnie i automatycznie, może też dlatego, że nie mają takiej „siły”, jak ich polskie odpowiedniki. Sorry, sorki to nie to samo, co przepraszam, które zmusza do tego, by przynajmniej zastanowić się, za co.
Nie sposób wymienić wszystkich przyczyn braku dbałości o czystość języka. Może to i lepiej, bo zbyt długa lista zniechęcałaby do podjęcia jakiegokolwiek wysiłku, by coś tu zmienić. Nie jest także łatwe wskazanie jakieś recepty, którą można by zastosować, by uzdrowić tę sytuację. W tej dziedzinie wszystko zależy od każdego z nas indywidualnie. Musimy dokonać we własnym zakresie rachunku sumienia i podjąć odpowiednie postanowienia. Pytanie tylko, czy wystarczy nam siły by je realizować. Pamiętajmy, że nie tylko jako dzieci uczymy się przez naśladowanie, a przykład rzadko idzie z góry.
Joanna Piechna Chrzanowska Mama i Polka
|